W moim życiu miałam już wiele modeli (najczęściej wykonanych własnoręcznie), z różnych włóczek, różne fasony itp. i żadna mi nie przypadła do gustu (głowy, twarzy ;))
A że zrobiło się super zimno, że zmarzłam w głowę, że głupio tak z gołą łepetynką to wydziergałam następną czapkę. Może tym razem .....
Ale co tam, nie ważne jak wyglądam, najważniejsze, że jest cieplutka :)

w miejscu tych jasnych kropek planuję przyszyć jakieś guziczki

Nie powiem, że to mój pomysł wzorowałam się na MAO oraz TEJ
Pani
Włóczka: Geisha (akryl+mohair), niecałe 50g
Druty: Addi 3,75mm
Czas: dwa wieczory
Zostało mi troszkę włóczki to może na jakiś ocieplacz-golfik mi wystarczy. Planowałam baktusa, ale za mało mam włóczki.
Fajna czapa :)
OdpowiedzUsuńDzięki Zula :) i witam w moich progach :))
OdpowiedzUsuńZapraszam częściej.
Super Ci to wyszło!!! Ja mam tak samo (kolejne podobieństwo ;)z tym, że nie potrafię tak ładnie dziergać (jak mawiała moja babcia - sztrykować)zawsze co jest nie tak, a to za szeroko, a to za wąsko, a to jednak nietwarzowo... Koszmar. W takie zimno zakładam co bądź albo kaptur, bo baaardzo nie lubię marznąć!
OdpowiedzUsuńBuziaczki gorące! Asia
Zapraszam do mnie po wyróżnienie :)
OdpowiedzUsuńCzapa śliczna, kolor twarzowy. Znam ten ból z doborem nakrycia głowy.To chyba zależy od kształtu głowy, u jednych wszystko zdobi, a inne mają problem, bo żeby było cudo, to szpeci. Jak jeszcze ktoś życzliwy powie "jak ty wyglądasz? zdejmij!" Już się martwię, choć do zimy daleko. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń