Chcesz coś znaleźć w tym blogu ?

sobota, 12 kwietnia 2014

133. Sweterek z ...... przygodami ;)


Zrobiłam sweterek. Tym razem dla siebie, jednak powstawał z przygodami ....
Jego historia sięga listopada zeszłego roku ...
Od pewnej bliskiej mi (choć znajomej tylko przez internet) kochanej osoby dostałam w prezencie m.in. dwa moteczki super wełenki (dziękuję Ci L.), która była przewinięta z precelków w kłębuszki i nie posiadała już metek. Na moje oko była to wełenka firmy Malabrigo. Tak też potwierdziła mi L. jednak nie pamiętała  jaki to rodzaj.
Jak pewnie się domyślacie radość moja była ogromna bo wełenka jest super milusia i miękka a też kosztuje niemało. Pomyślałam sobie, zrobię sweterek. Dokupię jeden motek i zrobię dla siebie sweterek.
Zaczęłam szukać wzoru i wybór padł na sweterek Alecia Beth autorstwa Justyny, która prowadzi bloga Lete. Właśnie na dniach wzięłam udział w zabawie na tym blogu i byłam jedną z pięciu zwyciężczyń :) W nagrodę mogłam wybrać sobie jeden ze wzorów Justyny. Podobało mi się wiele wzorów, ale z racji tego, że ten jest napisany również w języku polskim, wybór miałam ułatwiony.
Miałam już wszystko: wełenkę i wybrany wzór. Pełna obaw czy dam radę nabrałam oczka i ruszyło ....
Muszę tu napisać dużymi literami WZÓR JEST ROZPISANY REWELACYJNIE !!! Dokładnie krok po kroku Justyna prowadzi za rękę, chciałoby się rzec oczko po oczku :) Naprawdę nie miałam żadnego problemu ze zrozumieniem opisu.
No ale wiedziałam, że czeka mnie dokupienie wełenki bo pierwszy motek zbliżał się już do końca, zaczęłam intensywne poszukiwania.... pisałam maile, pytałam, zamęczałam, porównywałam kolory, grubość włóczki, jej splot i wybór padł na SOCK. Malabrigo Sock. Zamówiłam wełenkę, jak mi się wydawało ze zdjęć, kolor powinien być bardzo zbliżony lub taki sam. Porównywałam na różnych komputerach i w kilku sklepach. Wyobraźcie sobie moje rozczarowanie jak otworzyłam przesyłkę z włóczką .... kolor był ZUPEŁNIE INNY !!! No to po moim sweterku, trzeba spruć to co już jest i zrobić chustę :(
Postanowiłam nie ryzykować więcej i nie zamawiać wełny w ciemno.
Pod koniec stycznia miałam możliwość odwiedzić e-dziewiarkę a tam kochana Mariolcia pomogła mi dobrać brakujący motek tak, żeby był najbardziej zbliżony do moich. Dziękuję Mariolu :)
Niestety nie było takich samych moteczków jakie ja miałam :( wełna ta jest farbowana ręcznie i nawet motki z tej samej partii farbowania często różnią się od siebie i jest niemożliwą rzeczą dobrać identyczny kolor do motków bez metki....
Jednak nie poddałam się. Z pomocą Marioli wybrałam jeden motek. Postanowiłam, że będę dalej robić z dwóch motków jednocześnie, zmieniając wełenkę co drugi rząd, żeby nie było aż tak bardzo widać różnicy kolorów. Sweterek ukończyłam. Zostało mi po około jednego metra włóczki z każdego koloru....
Kupiłam guziczki, co nie było też łatwą sprawą, żeby dobrać odpowiednie do cieniowanego sweterka.
Pochowałam nitki, przyszyłam guziczki, zblokowałam sweterek, zrobiłam zdjęcia i ........ tu moje zaskoczenie... sweterek na zdjęciach wygląda inaczej niż w rzeczywistości....
Na żywo nie widać tak bardzo tej różnicy kolorów jak to pokazują zdjęcia ... i guziczki też jakby z innej bajki ....
Zastanawiałam się czy jest sens się chwalić zdjęciami bo mam wrażenie, że to są dwa różne sweterki ....
Jednak pokażę :)
MÓJ sweterek mi się bardzo podoba i jestem z niego zadowolona :) i tej wersji będę się trzymać ;)
A oto ten drugi ;)















Uffff ... strasznie długi wyszedł ten post. Podziwiam te osoby, które dotrwały do końca :) a mam nadzieję, że były takie ;)

środa, 2 kwietnia 2014

132. No niestety .....

..... marzec minął nawet nie wiem kiedy i nie zdążyłam posta napisać :(

Nie było mnie, ale już jestem ....
Miałam fajną pracę, bardzo fajną, super szefową :) Czas szybko mijał i nawet nie wiem kiedy zleciało osiem godzin. Jednak mogę już tylko mówić o mojej pracy w czasie przeszłym.... nie dałam rady.... znaczy JA dawałam ale mój kręgosłup i ręka niestety nie :(( Chwilami ból był nie do zniesienia.... zrezygnowałam .....z pracy oczywiście, z bólu się nie dało ;)

Niedawno miałam okazję wypróbować młynek dziewiarski. Powstało kilka zamotków.








Włóczka to Diva BD i Missisipi od Alize.
1 zamotek = 1 motek włóczki

A ten z innej włóczki, resztka Delight Dropsa



Spodobało mi się kręcenie młynkiem :) Na razie więcej nie powstanie bo młynek pożyczony i już wraca do właścicielki.

Wyszydełkowałam też bransoletki z koralików. Jedna (we fioletach) już u ludzi i zdjęcia brak. Zdążyłam zrobić fotkę drugiej.... chociaż ta co poszła była ładniejsza.....




Pierwszy raz użyłam tego typu zapięcia, ciekawe jak się sprawdzi.

Mam nadzieję, że niedługo pokażę skończony sweterek, z którym wiąże się cała historia. Został mi do skończenia rękaw.


czwartek, 27 lutego 2014

131. Żeby nie było...


... że luty minął i nic nie napisałam to chociaż tak króciutko będzie.
Zrobiłam kolejną, już trzecią Sweet Dreams. Poprzednie można zobaczyć TU i TU.
Robiłam ją dość długo bo rozpoczęłam pracę i teraz nie ma mnie w domu ;) a jak wrócę to jestem padnięta, że nawet na druty nie mam siły .....







Zdjęcia robione iPadem i jakieś takie sobie wyszły.

Włóczka : Alpaca Lace około 1,5 motka (około 600m)
druty: moje ulubione drewniane KP 3,5 mm

Mam pozaczynane kilka robótek i jak uda mi się coś skończyć to się pochwalę ;)




środa, 22 stycznia 2014

130. Pozazdrościłam i ..... mam swoją ;)


Tak, tak pozazdrościłam.... ale tak pozytywnie Effci i Ani cieniowanych płaskich bransoletek, co zmobilizowało mnie do próby wykonania takiej dla siebie :)
Kolorki wybrałam (takie moje), koraliki nawlokłam na nici, szydełko w dłoń i ...... widzę, że prawie nie widzę, a okulary na nosie ;)
Niestety znowu pogorszenie wzroku :( Wizyta u okulisty potwierdziła, że potrzebne są inne, silniejsze szkła do pracy z takimi małymi koralikami.... do czytania i dziergania wystarczają jeszcze te co mam....
No ale jak się uparłam to i tak zrobiłam zazdroszczoną bransoletkę ;)
Moja wersja wygląda tak





na tym zdjęciu lepiej widać, że te szare koraliki są różne (i chyba te właśnie najbardziej żyły własnym życiem i momentami ustawiały się jak chciały czyli odwrotnie niż inne ukosem ;))

Jak tylko będę miała lepsze okulary na pewno powstaną inne kolorki :)


A teraz następna porcja obiecanych zaległości (zrobione jeszcze latem)






 Bransoletki wykonane z koralików Toho 11o


A tu już kolczyki z kryształem Swarovskiego Rivoli, kolraliki Toho, srebrne sztyfty


Może następnym razem uda mi się porobić zdjęcia i pokazać zaległe udziergi zimowe. Każdy jest w innym miejscu ale postaram się je uchwycić aparatem ;)


środa, 15 stycznia 2014

129. Koralikowo - zaległości i nowości


Uzbierało mi się trochę zaległości koralikowych i postanowiłam część z nich pokazać (niektórzy się domagali :P )

Może jednak zacznę od nowości :))
Niedawno w ramach przerywnika od drutowych czapek, szali, kominów i rękawiczek zrobiłam komplecik z koralików PRECIOSA Twin™, które swego czasu dostałam od Preciosy.
Nie miałam na nie pomysłu ani weny aż do teraz :)


i sam wisior

superduo, Toho 11o, perełki
Później uszyłam takie kolczyki

łezki hematytu, Toho



Nie jestem dobra w szyciu koralików igłą, są niedociągnięcia, ale mnie się te kolczyki podobają :)




No to teraz zaległości ;)
Na pierwszy ogień wrzucam bransoletkę 3 w 1


trzy bransoletki połączone tak, że nosi się je razem


a tu z kolczykami




Następny komplet to bardzo delikatny (małe kuleczki i cieniutka bransoletka) komplecik w super kolorze, niestety zdjęcia nie wyszły tak jak wygląda oryginalny kolor (Opaque Lustered Pumpkin)


oraz próba pierścionkowa ;) do powyższych kompletów

i kulki razem

 A tutaj moje ulubione kolczyki


Rivoli Swarovskiego i koraliki Toho

Na dzisiaj to tyle :) ale to jeszcze nie wszystkie zaległości.... może uda mi się innym razem pokazać resztę :)



sobota, 11 stycznia 2014

128. Moje miejsce do dziergania


A niech tam, zdecydowałam się dołączyć do zabawy Pimposhkowej ;) zwłaszcza, że przedłużyła czas do niedzieli....

Moje miejsce do dziergania to nic szczególnego, kącik na kanapie w salonie (ho ho ho jak to szumnie brzmi ;))


Mam pod ręką wszystko czego potrzebuję do dziergania. W szafkach, komodzie i pufie potrzebne moteczki. Pod stolikiem w puszcze po Raffaello druty i żyłki, notatniki, książki. Na stoliku laptop. Na kanapie koszyk z aktualną robótką i "przydasiami" podręcznymi (markery, miarki, nożyczki, igły, itp.) Nawet lampkę biurkową przytargałam, żeby świeciła mi bezpośrednio na robótkę gdy niedowidzę już ;)
Na zdjęciach brakuje tylko filiżanki z kawą, akurat jedną wypiłam a drugiej jeszcze nie zrobiłam jak robiłam fotki.


Lubię to moje miejsce. Kanapa jest wygodna, można sobie poduchy ułożyć pod plecy a nogi wyciągnąć na puf.
Pełen relaxik :D
Powiem Wam, że nawet jak koralikuję to też przeważnie na tej kanapie się rozkładam z koralikami i innymi materiałami.

Teraz już znacie moje miejsce dowodzenia :) z którego serdecznie Was pozdrawiam :))))




wtorek, 7 stycznia 2014

127. Lampy, lampki, lampeczki ... czyli oświeciło mnie ;)


Tak jakoś mnie oświeciło pod koniec poprzedniego roku ;)
i zebrałam do pokazania wszystko w jednym poście.

Już od dawna zachwyciły mnie różne zestawy Cotton Ball Lights

zdjęcie pochodzi z TEJ strony

Przymierzałam się do nich, brałam nawet udział w konkursie, ale nic z tego nie wychodziło.... Myślałam nawet, żeby zrobić coś podobnego własnoręcznie, no może kiedyś ..... 
Czas płynął aż gdzieś w okolicach początku listopada wpadły mi w ręce takie lampki ...


...od razu wiedziałam, że je przerobię, pytanie tylko jak ? No i po rozmyślaniach na różne strony nagle mnie oświeciło ;) Przecież mam gotowe "szablony - formy" i zabrałam się do pracy. 
Oto moje lampki

lampki są białe, szare, ecru i żółte
Nie są to w prawdzie Cotton Ball Lights ale na początek mogą być :)

A że miałam już rozrobiony klej i naciapane w kuchni to poszłam za ciosem i powstała lampa do sypialni


Tak się prezentuje na tle szarych ścian ( i białych mebli, których nie widać na zdjęciu :))

a tak jak się świeci

Pewnie kiedyś zastąpi ją inna lampa, ale póki co nie straszy sama żarówka.

Później za jakiś czas "naszło" mnie na wykorzystanie innych lampek.
Uplotłam (na podobnej zasadzie jak powyższe lampy) stożek, w który powtykałam od środka małe lampki i powstało takie coś



No i taka oświe(c/tl)ona jestem od zeszłego roku ;)
i dobrze mi z tym.... bardzo lubię wszelkiego rodzaju światełka, lampki, świecz(ni)ki ...


Wszystkim tutaj zaglądającym życzę w Nowym Roku wielu wspaniałych, radosnych i kolorowych dni a także spełnienia wszystkich marzeń :)